piątek, 14 kwietnia 2017

ABCadło z pieca spadło! I jak ...

Cześć :)

Witam Was w kolejnym wpisie z serii ABCadło z pieca spadło! Dziś zbliżenie na lakier, którego firma zaczyna się na: 
Coś ostatnie literki ułatwiają mi zadanie, bo tak jak w przypadku literki D, F czy H nie miałam wyboru i musiałam wybrać jeden jedyny lakier jaki mam na daną literę. Tak więc przedstawiam Wam lakier Ingrid 530

Jest to lakier, który można kupić na pewno w drogeriach Hebe (czy gdzieś jeszcze? nie wiem, - nie sprawdzałam). Firma oferuje zarówno większe pojemności lakierów (10ml) oraz mniejsze (7ml). Ja skusiłam się na wersję mini wiedząc, że i tak nie ma szans, żebym ją kiedykolwiek wymalowała do zera :)

Od czasu do czasu lubię odpocząć od wyraźnych, mocnych kolorów i ponosić na paznokciach coś subtelniejszego. I taki właśnie jest ten lakier. To taki mleczny, jaśniutki róż o kremowym wykończeniu. 

Lakier ma kwadratową, kanciastą i dość nieporęczną zakrętkę, którą dość niewygodnie trzyma się w dłoni podczas malowania.

Pędzelek jest krótki, dość szeroki ale o dziwo maluje się nim wygodnie. Lakier nie rozlewa się na skórki i praktycznie nie musiałam po nim ich doczyszczać.

Konsystencja jest dość gęsta i taka lekko glutkowata. Zauważyłam, że często tak jest w przypadku lakierów, które mają gdzieś w nazwie "gel".  

Krycie nie należy do najlepszych. 
Po pierwszej warstwie miałam wątpliwości czy w ogóle można osiągnąć pełne krycie tym gagatkiem.  Po drugiej było ciut lepiej ale nadal wyraźnie było widać prześwitujący paznokieć. Po trzeciej warstwie byłam w miarę usatysfakcjonowana i dałam sobie spokój z dokładaniem kolejnej. Na zdjęciach widzicie więc 3 warstwy. Wiadomo, że fotki wszystko uwypuklają i widać na nich więcej niż na żywo, więc nadal można na nich dostrzec lekko prześwitujące końcówki, których na żywo nie było już praktycznie widać (no chyba, że ktoś by oglądał moje paznokcie z 1 cm :)). 

Po takiej ilości warstw najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się sprawdzać szybkości wysychania (szczególnie, że była już noc) i pociągnęłam wszystko topem Seche Vite.

Podsumowując: lakier ma kilka plusów (kolor, połysk) oraz minusy (krycie, niewygodna nakrętka). Szczerze mówiąc następnym razem za podobną cenę wolałabym chyba kupić lakier Golden Rose, Essence czy Kiko.
   
A jak jest u Was? Czy słabe krycie dyskwalifikuje lakier ? A może piękny kolor powoduje, że mu wybaczacie taki minus ?



Nail Crazinesss

20 komentarzy:

  1. ładny kolorek szkoda ze slabo kryje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, zawiodłam się trochę na nim :/

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tak, sam kolor jest bardzo ładny, taki delikatniutki :)

      Usuń
  3. Naprawdę piękny kolor :-) Szkoda, że nie do końca dobrze kryje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, lakier dla wytrwałych i odpornych na wielowarstwowce :)

      Usuń
  4. Ale kolorek ma piękny! To ogromna zaleta :d Jednak mam podobnie, że jak mogę za tą samą cenę coś lepszego mieć to po co ryzykować ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Także coś czuję, że więcej na Ingrid się nie skuszę.

      Usuń
  5. Hello!! I love your blog !! your posts are really very interesting !! I wait in my blog, I have just published a post dedicated to the beauty of our hair. I wait for you

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki piękny kolorek! Szkoda tylko, że lakiery w takich kolorach zazwyczaj mają słabe krycie... Może jedna warstwa byłaby dobra do frencha? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, no nie jestem pewna, bo ta pierwsza warstwa zostawiała takie smugi i nie wyglądało to niestety zbyt ładnie :/

      Usuń
  7. O nie, słabo kryjącym pastelom mówimy nie! :D Nie mam cierpliwości do takich wielowarstwowców, chociaż kolor bardzo ładny. Kojarzy mi się z tą bardziej różową wersją Essie Fiji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Essie Fiji nie miałam, więc nie porównam :)

      Usuń
  8. Jakby mi się bardzo podobał kolor, to krycie bym mu wybaczyła nawet i nakładała np. na biel, ale raczej staram się unikać takich lakierów ;) Kolorek ma ładny, ale, że tak powiem, nic mi nie urwał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy w tym wypadku nakładanie na biel coś by dało. Podejrzewam, że też by potrzebował 2-3 warstw, więc wyszło by na to samo co bez bieli.

      Usuń
  9. Śliczny, czasem też "odpoczywam" od mocnych kolorów i wtedy lubię takie rozbielone róże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki kolorek jest miłą odmianą od tych ciemniejszych czy bardziej kolorowych :)

      Usuń